wózki widłowe doradcy finansowi Oparzenie
— Niestety. Koleżanka nie przyszła jeszcze do biura, ja zaś nie mam kluczyka.
Rąbnął pięścią w stół. Krople atramentu z kałamarza lozprysnęły się na szklanym blacie.
— Proszę pani, mnie g... obchodzi wasz klucz, koleżanka i wszystko inne. Jeżeli za piętnaście minut nie będę miał żądanego dokumentu, urządzę tu taki bal, że rodzona babcia was nie pozna.
W dziesięć minut później nadąsane dziewczę poprowadziło go na koniec korytarza.
— Doktor Walicka chce z panem rozmawiać — oznajmiła.
W gabinecie zastał przystojną kobietę o kasztanowych włosach i dużych szarych oczach. Na szyi miała przewieszone lekarskie słuchawki. Przerzucała właśnie kartki historii choroby Paukerta. Opodal w kącie oparty o umywalkę stał szczupły blondyn w białym fartuchu. — Ubezpieczenie — pomyślał.
— Proszę pana — zaczęła pojednawczym tonem doktor Walicka. Miała niski, prawie męski głos. — W zasadzie to nam nie wolno bez obejrzenia zmarłego wypisywać karty zgonu. Lekarz musi obejrzeć zwłoki. Zmarły był pacjentem doktora Wójcika. Żal mi pana, więc wypiszę...
Lustra Dezynfekcja Randki