wózki widłowe doradcy finansowi Oparzenie
— Ty tutaj?
— A tak — schował za siebie spracowane dłonie. — Pracowałem gdzie indziej, ale oberst Światło ma jak widzisz długie ręce.
—-Do której pracujesz?
Mundek wyprostował się. Spojrzał na dworcowy zegar. — Za pół godziny fajrant.
— Zaczekam.
— Nie boisz się?
— Nie pieprz głupstw.
Na Marszałkowskiej koło „Flisa" zapachniało świeżymi flakami. Mundek przełknął ślinę.
— Wpadniemy coś przegryźć? Stary, nie masz kilku papierosów — powiedział cicho.
Radwan wsunął przyjacielowi w rękę dwa stuzłotowe banknoty.
— Nie, ja tak nie chcę — protestował Mundek.
— Głupi j esteś — ofuknął go.
Długo później patrzył na człapiącą ku przystankowi zgarbioną postać. Mundek nie miał po prostu na życie.
W biurze czekała dobra nowina. Nagroda za al przeciwko dwom szpiegom.
— Nie byle jaka suma — podkreślił Zyskind dając do zrozumienia, że stało się to za jego przyczyną.
Lustra Dezynfekcja Randki